Gdy cztery historie splatają się w jedną – wywiad z Anetą Rzepką

Aneta Rzepka ma na swoim koncie już 11 książek. Jej historie trafiają do serc czytelników, budzą emocje i motywują do zmiany. Wydana w czerwcu przez Czwartą Stronę powieść „Czego o Tobie nie wiem” jest tego najlepszym przykładem.

Książka opowiada o losach czterech kobiet – Anny, Kornelii, Oli i Weroniki. Każda z nich została w jakimś stopniu w życiu skrzywdzona. Moc kobiecej przyjaźni daje im jednak siłę do walki z przeciwnościami losu.

Jak powstawało „Czego o Tobie nie wiem”? Z Anetą Rzepką rozmawia Anna Wójcik.

14408766_1259463740752179_109456649_n
fot. archiwum Anety Rzepki

AW: Skąd Pani wie, że dany pomysł jest wart spisania i może się okazać materiałem na dobrą książkę?

Czytaj dalej „Gdy cztery historie splatają się w jedną – wywiad z Anetą Rzepką”

Reklamy

Tak daleko jak nogi poniosą – wywiad z Łukaszem Superganem

Samotnie pokonał pieszo ponad 4 tysiące kilometrów wędrując z Warszawy do Santiago de Compostela w Hiszpanii. Przeszedł przez irańskie góry Zagros, co opisał w książce „Pieszo do irańskich nomadów”. Ponad dwa tygodnie temu zakończył trawers przez Islandię, pokonując 935 km. Łukasz Supergan – fotograf, pisarz i człowiek, który spełnia swoje marzenia.

/fot. archiwum Łukasza Supergana
Łukasz Supergan/fot. archiwum Łukasza Supergana

Za swoje długodystansowe wędrówki został nominowany do nagrody TRAVELERY National Geographic oraz zdobył dwa wyróżnienia na gdyńskich Kolosach. Jego podróże budzą podziw, są źródłem inspiracji oraz dowodem na to, że dzięki wytrwałości i determinacji można dosięgnąć niemożliwego.

Z Łukaszem Superganem rozmawia Anna Wójcik.

AW: Podróżuje Pan pieszo. Jak wyglądają przygotowania do takiej wędrówki?
ŁS: Kondycyjnie przygotowuję się bardzo mało, formę wyrabiam sobie przez pierwsze dni wędrówki. Natomiast bardzo ważnym elementem jest przygotowanie merytoryczne – tygodnie pracy z mapami, książkami, buszowania w sieci, czytania i robienia notatek. To pomaga w drodze, ale i buduje zasób wiedzy o miejscu, do którego jadę.

Czytaj dalej „Tak daleko jak nogi poniosą – wywiad z Łukaszem Superganem”

Potrzebuję poezji by żyć – wywiad z Bożeną „NeLą” Wiesiołek

nelaBożena „NeLa” Wiesiołek jest – jak sama o sobie mówi – postacią nietuzinkową. Ta poetka młodego pokolenia poezję traktuje jako element niezbędny do życia. Uważa się za pesymistkę i laureatkę wielu życiowych porażek. To m.in. z nich czerpie inspirację.

Swoimi wierszami dzieli się z innymi – wydała już 2 tomiki poezji, e-booka, jej utwory pojawiały się też w wielu ogólnopolskich czasopismach – m.in. w Cogito i Angorze oraz portalach internetowych – Przystań literacka, BeGoodArt, Desperat-Zine oraz Książka jest kobietą. Zapraszam na rozmowę z NeLą.

Anna Wójcik: Dlaczego poezja?
Bożena „NeLa” Wiesiołek:  Kiedyś ktoś mądry powiedział (bodajże Bukowski), że w poezji mieści się maksimum znaczenia w minimum treści. To największa jej zaleta. Kocham ją za jej subtelność, ale i drapieżność, prawdę i kłamstwo, które w sobie zawiera. Za jej zmienność i swobodę. Za to, że łatwiej mówić czym ona nie jest niż czym jest.

Czytaj dalej „Potrzebuję poezji by żyć – wywiad z Bożeną „NeLą” Wiesiołek”

Pisanie to zabawa – wywiad z Bartłomiejem Trokowiczem

DSC00013Pan Misio. Czy lisy śnią o gadających kurach?” zbiera niemal same pozytywne recenzje. Książka napisana przez Bartłomieja Trokowicza to zmuszająca do refleksji opowieść o zwierzętach żyjących w lesie. Adresowana jest zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych – ze względu na swoją metaforyczność.

(W tym miejscu zachęcam do lektury recenzji – STARY NIEDŹWIEDŹ MOCNO ŚPI 😉 )

Na portalu kulturalnym BeGoodArt można przeczytać jego opowiadania. Choć, jak sam przyznaje, nie wie czy jeszcze będzie coś pisał. Na co dzień zajmuje się grafiką komputerową i czytaniem (koniecznie w pozycji horyzontalnej). Zapraszam na rozmowę z Bartłomiejem Trokowiczem.

Pisanie – chwilowy kaprys czy wielki plan na przyszłość?

Na początku mogło to wyglądać jak mały plan na przyszłość. Jednak okazało się tylko źródłem dobrej zabawy i satysfakcji. To miło słyszeć te wszystkie słowa uznania, choć nie zmienia to mojego życia w jakiś zasadniczy sposób. Mimo to, nie byłem rozczarowany. Opcja zostania bestselerowym pisarzem była tylko brana pod uwagę, nie zaś zakładana. Fajnie za to, że większości czytelników „Pan Misio” się podoba. To jest naprawdę wystarczająca nagroda.

Dzieci, dorośli – dlaczego swoje historie kierujesz do obu tych grup?

Po pierwsze razem jest ich więcej. Po drugie, trochę ciężko się zdecydować. A po trzecie i najważniejsze, sam jestem takim wiecznym dzieciakiem, który uwielbia co sprytniejsze opowieści dla dzieci. Nie lubię infantylizmu, ale już opowieści o zwierzętach mógłbym połykać tonami. Pomysły czerpię z własnych doświadczeń. Dobrze mieć ponad 40 lat, bo człowiek więcej przeżył, więc materiału do pisania jest też więcej. Zdaję się na własną intuicję. Po prostu coś piszę, coś mi się kojarzy. Nie ma w tym bolesnego procesu analizy rzeczywistości. Sama zabawa 😉

Trudniej pisze się książki czy opowiadania?

Pisze się całkiem łatwo, za to na pewno trudniej napisać sensowne opowiadanie. To  znacznie  mniej pracy i mniej boli, jak nie wypali. Wolę pisać te dłuższe formy. Można sobie pofolgować. Nie chodzi o „lanie wody”, ale można budować obraz z wielu ciekawych scenek. W opowiadaniu ma się do dyspozycji jeden wątek i ograniczoną ilość znaków, w których trzeba zawrzeć cały przekaz. Można powiedzieć, że opowiadanie człowiek kończy pisać zdyszany 🙂 Nie znoszę poprawiać i cofać się do tego, co już napisałem. Oczywiście, bywa to konieczne – ale nie lubię.

MIEĆ GENESIS

Batman i Robin. Ciekawi mnie skąd wziął się pomysł na opowiadanie?

Był konkurs na fantastyka.pl na opowiadanie o superbohaterach. Śmieszy mnie ten etos facetów w lateksie, więc napisałem takie prześmiewcze coś. Dostałem nagrodę, ale za zamieszczoną oprócz tego recenzję fikcyjnego komiksu o Batmanie (w regulaminie zapomnieli napisać, że tylko jeden tekst na autora) 😉 „Nietoperza cień” tak naprawdę nie jest o superbohaterach.

NIETOPERZA CIEŃ

Jak chciałbyś, aby Twoja twórczość była postrzegana?

To tylko jedna książeczka. I postrzegana jest tak, jak chciałem. Przydałoby się tylko, żeby była postrzegana przez szersze grono, ale bez promocji to marzenie ściętej głowy. Pisanie daje mi głównie satysfakcję, jest odmianą czytania. To takie czytanie, w którym samemu decyduje się, co będzie dalej. Oczywiście głównym źródłem satysfakcji są opinie czytelników. Mogą nawet być krytyczne. Tak mi się wydaje 🙂 Każda recenzja po prostu mnie cieszy, choćby nawet była źle napisana. Trochę mnie zaskakują porównania do Ezopa, z którego praktycznie nic nie pamiętam, ale są miłe. Generalnie każde stwierdzenie, że starałem się przekazać jakieś mądre treści jest nadinterpretacją. Nie starałem się, najwyżej tak wyszło.

Co sprawiło, że zechciałeś podzielić się swoim dziełem ze światem?

Ogólnie uważam, że pisze się po to, by opublikować. Pisanie do szuflady uważam za chybione. Choćby dlatego, żeby sprawdzić, co to jest warte, opłaca się komuś pokazać swoją twórczość. Najtrudniejsze jest znalezienie wydawcy – to prawdziwa zmora. Trudniejsze od tego jest chyba tylko znalezienie odpowiedniego wydawcy. Warto przy tym pamiętać, że nie jest się ósmym cudem świata. To pomaga.

Czy któraś z Twoich literackich historii kryje ciekawą anegdotkę?

Raczej nie. Chyba, żeby uznać to, że kiedy „Pan Misio” zostaje ranny, ja miałem połamane 5 żeber po zbyt intensywnej imprezie integracyjnej w firmie, w której pracowałem. 😉

Ulubiona książka – oklepane pytanie 😉 Jaka jest najgorsza książka jaką w życiu czytałeś?

W modzie są kryminały, thrillery i „50 twarzy Grye’a”. Osobiście nie przepadam za tym wszystkim co jest w modzie. Bo ile razy można przeczytać mniej więcej to samo? Najgorsza książka? To jeszcze trudniejsze pytanie, niż ulubiona… Pewnie, któraś z lektur szkolnych – w podstawówce pozwalałem się zmuszać do przeczytania tego czy tamtego.