Młodość Szermierza Natchnionego – recenzja książki „Virion. Wyrocznia”

Andrzej Ziemiański powraca do świata Achai. Tym razem opisuje on lata młodości Viriona – jednego z pięciu Szermierzy Natchnionych.

Głównego bohatera poznajemy w momencie, gdy kończy on naukę w gimnazjonie. Powoli zaczyna przyzwyczajać się do myśli, że już niedługo stanie się osobą dorosłą. Niestety na skutek intrygi zostaje wtrącony do więzienia, gdzie ma odpowiedzieć za kilka morderstw. Jak potoczą się jego dalsze losy?

To moje pierwsze podejście do świata Achai i muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona. Akcja powieści jest wartka, przepełniona niespodziewanymi zwrotami akcji i wydarzeniami wzbudzającymi emocje czytelnika. Z niecierpliwością czytałam kolejne rozdziały, by jak najprędzej dowiedzieć się, co wydarzy się dalej w życiu Viriona.

Czytaj dalej „Młodość Szermierza Natchnionego – recenzja książki „Virion. Wyrocznia””

Reklamy

Na przebaczenie trzeba sobie zasłużyć – recenzja książki „Ukryta wyrocznia”

Rick Riordan, bestsellerowy pisarz powieści młodzieżowych, powraca z nową serią opartą na mitologiach greckiej i rzymskiej. „Ukryta wyrocznia” to pierwszy tom z cyklu „Apollo i boskie próby”, w którym tytułowy bohater przestaje być bogiem. Zanim zdobędzie przebaczenie Zeusa i odzyska swą moc, będzie musiał wykonać kilka zadań.

„Ukrytą wyrocznię” można sklasyfikować jako 11 tom opowieści o Obozie Herosów. Warto więc wcześniej zapoznać się z seriami „Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy” oraz „Olimpijscy herosi”. Jest to istotne z kilku powodów. Po pierwsze Riordan bardzo często odwołuje się do wydarzeń z poprzednich cyklów. Osoba, która nie zna ich treści może mieć trudność w zrozumieniu niektórych fragmentów. Po drugie w powieści pojawia się wiele bohaterów występujących w poprzednich częściach. Mowa tu chociażby o Percym Jacksonie, Nico di Angelo czy Rachel Dare – znajomość ich biografii może być przydatna.

Czytaj dalej „Na przebaczenie trzeba sobie zasłużyć – recenzja książki „Ukryta wyrocznia””

Mistrz krótkiej formy powraca – recenzja książki „Wilcze leże”

Wilcze leże recenzja pilipiuk begoodartMiłośnicy opowiadań o Robercie Stormie i doktorze Skórzewskim mają powód do świętowania. „Wilcze leże” to już dziewiąty zbiór opowiadań, w których te postacie często się przewijają. Andrzej Pilipiuk w tym tomie zachwyca przede wszystkim niepowtarzalną atmosferą, humorem oraz stopniowo budowanym napięciem.

Pilipiuk z wykształcenia jest archeologiem i to właśnie ten temat bardzo często poruszany jest w opowiadaniach. Znajdziemy w nich również wiele ciekawostek związanych z samą pracą archeologów. Co za tym idzie w książce nie mogło również zabraknąć wielu odniesień historycznych. Pilipiuk opisuje poszczególne wydarzenia w sposób interesujący, nie zasypuje czytelnika datami i niepotrzebnymi szczegółami, co niewątpliwie można uznać za atut zbioru.

Czytaj dalej „Mistrz krótkiej formy powraca – recenzja książki „Wilcze leże””

Tragiczna przyszłość Wrocławia – recenzja książki Macieja Pawlaka

Wrocław został zbombardowany. Użyto w tym celu broni biologicznej i chemicznej. Niewielu ocalało. Stolica Dolnego Śląska nie jest już królestwem ludzi, ale zmutowanych zwierząt i tajemniczej siły skupionej w budynku Ratusza. Czy to już koniec ludzkości? Tego dowiemy się z powieści Macieja Pawlaka „Dobry wieczór we Wrocławiu”.

Po pierwsze nie jest to powieść, którą poleciłabym znajomemu do lektury. Dlaczego? Maciej Pawlak niewątpliwie posiada wiedzę na temat wrocławskiej architektury, jednak tworzenie wartkiej i trzymającej w napięciu akcji jest mu zupełnie obce. Największy zarzut jaki mam do autora to używanie tak lakonicznego stylu pisania, że mimo iż bohaterowie przeżywają prawdziwe tragedie, to nie jestem w stanie im współczuć. Nie obchodzą mnie ich losy. Mam wrażenie, że autora również. Czytaj dalej „Tragiczna przyszłość Wrocławia – recenzja książki Macieja Pawlaka”

Finał pełen fajerwerków – recenzja książki „Gwiazda zaranna”

RedRising_tom_3_v01-310x484Po sukcesie dwóch pierwszych tomów Pierce Brown wziął się za pisanie ostatniego z cyklu „Red Rising”. W tym celu przeniósł się do rodzinnej chaty na wybrzeżu Pacyfiku, aby w pełnej izolacji skupić się na pisaniu powieści. Niestety – bezskutecznie. Tym razem ucieczka przed ludźmi na niewiele się zdała. Brown wrócił do Los Angeles i tam pękła twórcza tama, a książka została ukończona i wydana w rok po publikacji drugiego tomu.

Morał? Brown w czasie pisania ostatniej części często spotykał się z przyjaciółmi. Odwrotnie niż podczas tworzenia poprzednich tomów „Red Rising”. O ile skupiały się one raczej na Darrowie jako osobie obcej, niepasującej do innych i samotnej w swojej tajemnicy – o tyle ostatni skupia się głównie na sile przyjaźni, wiary i pokazuje, że nigdy nie jesteśmy skazani na samotność, gdy obok nas są bliscy.

Czytaj dalej „Finał pełen fajerwerków – recenzja książki „Gwiazda zaranna””

Stary niedźwiedź mocno śpi

Pan Misio miniaturkaCzy można napisać książkę, która będzie dobrą propozycją dla każdego? Bartłomiej Trokowicz postanowił zaryzykować i stworzyć historię zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. „Pan Misio. Czy lisy śnią o gadających kurach?” to doskonała propozycja na miłe spędzenie czasu w gronie rodzinnym.

Przenosimy się do lasu, królestwa tytułowego Pana Misia. Obok niego poznajemy także inne postaci m.in. Lisa, Szczura, Wilka i Wiewiórkę. Każdy z nich jest wcieleniem różnych cech – również tych stereotypowych, jaskrawych, zgodnych z symboliką.

Fabuła jest nieskomplikowana, akcja rozgrywa się równolegle w różnych częściach lasu i z uczestnictwem różnych bohaterów. Historia jest ciągła, ale opowiadana z innych punktów widzenia. Autor używa prostego języka – dzieci nie powinny mieć więc problemu ze zrozumieniem treści. Dorośli natomiast docenią wyszukany humor i aluzje do otaczającej nas rzeczywistości.

Można powiedzieć, że „Pan Misio” jest bardzo pouczającą opowieścią o zwierzętach. Co jednak w tej historii przemówi do osoby dorosłej? Przede wszystkim charakterystyczne cechy postaci pozwalają dojrzałym czytelnikom dostrzec satyryczność tej opowieści. W sposób metaforyczny Trokowicz ukazuje różne osobowości – ludzi leniwych, plotkujących, dwulicowych, zazdrosnych itd. Każda ze zwierzęcych postaci jest uosobieniem jakieś wady. Autor jednak nie przekazuje nam w całości negatywnego obrazu. Wady równoważone są zaletami takimi  jak uczynność czy troskliwość. Nie mniej jednak to wady są nam eksponowane, abyśmy mogli zrozumieć przekazywane aluzje i się do nich odnieść.

Książka Trokowicza przede wszystkim skłania czytelnika do myślenia. Jej celem nie jest tylko rozrywka i umilenie czasu odbiorcy. „Pan Misio” ma nam otworzyć oczy, zwrócić uwagę na ważne, życiowe kwestie. Pozwala nam z perspektywy spojrzeć na nasze zachowania. Kto jest nam bliższy – chytry Lis czy zazdrosna Mysz? Widzimy konsekwencje zachowań różnych postaci, co sprawia, że i najmłodsi mogą się z niej wiele nauczyć.

Ciekawymi postaciami są również ludzie. Z pozoru nie pasujący do tego leśnego światka intruzi, spełniają dość ważną rolę w „Panu Misiu”. Jaką? Myślę, że warto poświęcić kilka chwil i przekonać się samemu.

Przepiękne, czarno-białe rysunki Dalii Żmuda-Trzebiatowskiej dodatkowo uatrakcyjniają”Pana Misia” . Zachwycają swoją prostotą i realizmem przedstawianych przez nie postaci.

Co mi się nie podobało? „Pan Misio” naprawdę jest książką dla wszystkich, w związku z tym język czasem był dla mnie zbyt prosty. Trokowicz pisze niczym C.S.Lewis w „Opowieściach z Narnii”. Jest to jednak zaledwie drobny mankament. Nie przeszkadza w lekturze, ale może troszkę drażnić dorosłego czytelnika. Warto jednak sięgnąć po „Pana Misia”. Myślę, że każdy powinien się z nim zapoznać. Polecam!

Pan Misio miniaturkaTytuł: Pan Misio. Czyli czy lisy śnią o gadających kurach?
Autor: Bartłomiej Trokowicz
Cykl: jednotomowa
Wydawnictwo: RW2010
ISBN: 9788379491315
Data wydania: 2015
Liczba stron: 156
Cena: 10 zł
Ocena: 5/6

Poznaj Las i jego mieszkańców. Czy lisy śnią o gadających kurach, a wilki o puszystych ogonach? Czy rozplotkowana Wiewiórka ułoży sobie relacje z Wilczycą? Czy Szczurek „nic dobrego” przejdzie na jasną stronę mocy? I w końcu, czy Pan Misio, zawsze pomagający innym, sam zostanie uratowany? W opowieści „Pan Misio” spotykamy gromadę sympatycznych zwierzaków, uosabiających cechy ludzkie. Pozostają w pamięci na długo i nie sposób się z nimi nie zaprzyjaźnić. Małomówna Niedźwiedzica, rozpolitykowany Bóbr, Kura zdominowana przez Lisa oraz przybyła z miasta Świnka Morska – to tylko niektóre z nich. Poznaj Las i jego mieszkańców. Wzruszająca historia dla małych i dużych czytelników, przyprawiona nietuzinkowym poczuciem humoru. Wspaniałe ilustracje autorstwa Dalii Żmuda-Trzebiatowskiej pięknie uzupełniają tę magiczną, mądrą opowieść.

Przestroga dla pokoleń

czarujace-czarownice-przerazajace-oddzialywanie-na-odleglosc-cz-iiiZ powieści na powieść Maciej Bennewicz zaskakuje czytelnika coraz bardziej. Zabawa formą, nieprzewidywalność wydarzeń, zwroty akcji i poruszanie ważnych tematów – to już niemal wizytówka autora. Czarujące czarownice, czyli trzeci tom z cyklu Przerażające oddziaływania na odległość to kolejny przykład na to, ze Bennewiczowi nie straszny żaden gatunek literacki.

Tuż po lekturze wniosek nasuwa się jeden – Czarujące czarownice jawią się czytelnikowi jako swego rodzaju przestroga dla pokoleń. Tematy poruszane przez Bennewicza dotyczą raczej ogółu, niż pojedynczych jednostek. Autor stara się zwrócić uwagę, że czasem sytuacje błahe i z pozoru nas niedotyczące, są tak naprawdę ważne i mają na nasze życie ogromny wpływ. Wiele przemyśleń dotyczyć więc będzie obecnej sytuacji człowieka w świecie, jego historii, słabości, ale także współczesnych, politycznych wydarzeń, które Bennewicz ukrywa pod subtelnymi i dość trafnymi metaforami.

Podróże pomiędzy wcieleniami i światami są niezwykle atrakcyjne. Mam wrażenie, że każda z części pisana jest w innym duchu, innej formie – przez, co niekoniecznie trzeba je traktować jako zbitą całość, jedność. Czarujące czarownice skupiają fabułę głównie na życiu dworskim – pojawiają się spiski, intrygi, miłostki. Nie brakuje także wielu magicznych wydarzeń i fantastycznych istot.

Autor posługuje się przy tym różnymi punktami widzenia. Wypowiedzi bohaterów są często różne, ale na tyle wartościowe, że czytelnik wręcz czuje zobowiązanie do głębszego zastanowienia się nad ich sensem. Sam motyw podróży między światami jest dość sprawnie poprowadzony, jednakże coachingowa część powieści maskuje fantastyczność fabuły. Efekt – książkę należy czytać powoli, smakując każde słowo, analizując każdy rozdział z osobna. W przeciwnym razie pojawia się ryzyko niezrozumienia fabuły i zagubienia. Bennewicz często posługuje się przypisami, które jeszcze bardziej mają nam pomóc w zrozumieniu złożoności wykreowanego przez niego świata. Trzeba być więc dość mocno skoncentrowanym na lekturze i przyznam szczerze miałam z tym niemały problem. Czułam się nieco zagubiona w akcji, gdyż przytłaczała mnie nieco ilość własnych przemyśleń, przez co zmuszona byłam do częstego przerywania lektury. Nie uważam jednak tego za minus książki, wręcz przeciwnie – Czarujące czarownice miały być bodźcem do rozważań na tematy, którym być może nie poświęciłabym normalnie większej uwagi.

Po raz kolejny jestem pod wrażeniem humoru i niezwykłej umiejętności chowania prawdziwych wydarzeń, z naszego codziennego życia, pomiędzy wierszami powieści (jak np. prace nad programem Rodzina 500+). Tego typu działania sprawiają, że książka staje się jeszcze bardziej wartościowsza, bo bliższa czytelnikowi. Ponadto ma on niezwykle wielką frajdę z odszukiwania tego typu odniesień.

Podsumowując, Czarujące czarownice to kolejny przykład na to, że sprawnie napisana historia, która ma w sobie odpowiednie pokłady potencjału, może okazać się lekturą zmieniającą nasz punkt widzenia lub otwierającą oczy na niektóre sprawy. Bardzo cieszy mnie fakt, że autor w żadnym stopniu się nie ogranicza, a zabawa formą i różne tematy, poruszane na kartach powieści to jeden z najlepszych na to dowodów. Z niecierpliwością czekam więc na część czwartą – Opowiadacza snów. Polecam!


czarujace-czarownice-przerazajace-oddzialywanie-na-odleglosc-cz-iiiTytuł:
Czarujące czarownice 
Cykl: Przerażające oddziaływania na odległość (#3 w serii)
Autor: Maciej Bennewicz
Wydawnictwo: Coach & couch. Autobus i kanapa
ISBN: 9788393752454
Data wydania: 2016
Liczba stron: 320
Cena: 34,90 zł
Ocena: 4/6

Czarujące czarownice – przybywają. Są w takim samym stopniu złowrogie, co zniewalające! Strzeżcie się ich! W trzeciej części powieści Bennewicza, czytelnik jest zaskakiwany nie mniej niż w poprzednich. Tytuł cyklu: Przerażające oddziaływania na odległość – to cytat z Einsteina. Czym był tak przerażony? Fizyką kwantową, fizyką cudów.

Autor w swojej powieści wprowadza nas w świat, w którym cuda nowej fizyki stały się rzeczywistością. Podróże w czasie i światy alternatywne to naturalne zjawiska, zaś czary, to codzienna praktyka. W części trzeciej tytułowe Czarujące czarownice nie tylko rzucają uroki, są także budzącą lęk królową albo piękną kobietą o uwodzicielskim uroku, walczącą o swoje prawa bojowniczką, przebiegłą matką rodu oligarchów. Władają światem, z rzadka tylko używając legalnych metod. Namiętność, pożądanie, zemsta to uczucia, które targają bohaterami. Tym razem nie zabraknie też wielkiej miłości, podstępnej zdrady, walki na miecze i hordy dzikich wojowników.

Logo coach & couch autobus i kanapa

Per aspera ad astra

redrising_t2_v03-310x484Przez cierpienie do gwiazd – to zdecydowanie hasło przewodnie drugiej części bestsellerowego cyklu Red Rising Pierce’a Browna. Trzymające w napięciu wydarzenia, krwawe opisy, wątki miłosne i trudne wybory – czym jeszcze zachwyca Najlepsza Książka Science-fiction 2015 roku?

Przede wszystkim Złoty Syn nie przypomina już Igrzysk Śmierci, co uważam za ogromny plus. Tym razem autor postawił na indywidualizm. Jego opowieść wyróżnia się z tłumu właśnie tym, że wydaje się być oryginalną, kreatywną i niepodrabialną historią. Tutaj każde wydarzenie budzi emocje, każda strona zaskakuje, a główni bohaterowie są dopracowani w najdrobniejszych detalach.

Darrow au Andromedus ma już 20 lat i nadal dąży do wykonania swej misji. Nie jest to jednak najłatwiejsze zadanie. Problemem staje się zaufanie, zwłaszcza gdy zdrada czai się na każdym kroku. Myśl o Eo dodaje mu jednak sił. Lecz, jak daleko może się posunąć Darrow, aby wykonać zadanie powierzone mu przez Synów Aresa? Ilu przyjaciół będzie musiało zginąć, by on mógł przeżyć?

Złoty syn jest dużo bardziej brutalny, okrutny i krwawy od poprzedniej części. Przejawia się to zarówno w postawach  głównych bohaterów, opisach poszczególnych wydarzeń, jak i samych wydarzeniach. Darrow przeszedł przemianę – nie jest już chłopcem, którego poznaliśmy w Złotej krwi, ale mężczyzną, który musi podejmować coraz to trudniejsze i bardzo często tragiczne w skutkach decyzje. Dźwiga na barkach ogromną odpowiedzialność i to właśnie ten ciężar wpływa na niego najbardziej. Autor bardzo dobrze przedstawił nam charakter i psychikę głównego bohatera. Tutaj nic nie dzieje się bez przyczyny – poznajemy wszystkie szczegóły dotyczące jego zachowań. Brown posługuje się tutaj strumieniem świadomości, co wydaje się być najlepszym sposobem na opowiedzenie historii Czerwonego.

Na uwagę zasługują też wątki dotyczące Szakala i Synów Aresa. Ponadto Brown bardzo sprawnie kreuje elementy romansu, posługując się klasycznym już motywem 2 + 1. Relacja Darrowa z Mustang i Victrą jest na tyle skomplikowana, że czytelnik ma niemałą frajdę w próbach rozszyfrowania jak potoczą się losy tej trójki. Muszę przyznać, że Brown jest mistrzem w intrygowaniu i wzbudzaniu ciekawości. Przy tej książce na pewno nie będziecie się nudzić, ale…

Jeśli nie przepadacie za scenami batalistycznymi, to niestety, ale nie macie tu czego szukać. Pierwszy tom był pod tym względem do przebrnięcia, jednak Złoty Syn jest wręcz przeładowany krwawym brutalizmem i drastycznością scen. Miejscami miałam wrażenie, że część z tych opisów była zbędna. Nie zmienia to jednak faktu, że nadają one powieści realizmu, a w konsekwencji także dynamizmu. Na kartach książki dzieje się tak wiele w tak krótkim czasie, że wszelkie próby odłożenia książki na półkę kończą się nieodłącznym wrażeniem wynurzania się z kompletnie odmiennego świata. Zupełnie jakbyśmy na czas lektury przenosili się dosłownie na inną planetę.

Podziwiam Browna za to, że tak skutecznie potrafi przykuć uwagę czytelnika. Pierwsza część stanowiła jedynie rozgrzewkę, druga obfituje w ciekawie poprowadzone wątki, zwroty akcji i nieprzewidywalne zachowania głównych bohaterów. Z niecierpliwością więc czekam na trzeci i ostatni zarazem tom cyklu.

redrising_t2_v03-310x484Cykl: Red Rising (#2 w serii)
Autor: Pierce Brown
Wydawnictwo: Drageus
Data wydania: 2015
ISBN: 9788364030680
Liczba stron: 512
Cena: 39,90 zł
Ocena: 5.5/6

Człowiek może stać się potworem, ale żaden potwór nie stanie się człowiekiem.  Darrow au Andromedus, sławny absolwent Instytutu Marsa, wspina się coraz wyżej po szczeblach kariery wśród Złotej Elity. Jego drogę znaczy krew nie tylko wrogów, lecz i przyjaciół. Jednak celem Darrowa nie jest awans i bogactwo. Młodzieniec wypełnia inną misję – próbuje osłabić Złotych tyranów od wewnątrz i obalić ich bezwzględne rządy nad ludzkością. Wydaje się, że jest już blisko osiągnięcia celu, gdy ponosi klęskę. Świat Złotych gardzi przegranymi i spycha ich na dno bez litości. Nie ma tu przyjaźni, lecz tylko sojusze – dawni bracia stają się wrogami, a śmiertelni wrogowie aliantami. Darrow boleśnie się o tym przekona. Czy uda mu się podnieść? Czy zdoła wypełnić swoją misję? Czy też stanie się potworem jak inni i polubi okrucieństwo, w którym nauczył się żyć?

W walce o sprawiedliwość

Złota krewIgrzyska ŚmierciGra o Tron, grecka i rzymska mitologia – a gdyby tak wrzucić wszystko do jednego worka i wymieszać? Pierce Brown postanowił przekonać się, co też wyjdzie z takiego połączenia. Akcję swojej historii umieścił dodatkowo na Marsie. Co z tego wyszło? Zapraszam do dalszej lektury.

Darrow jest Helldiverem – pracuje w kopalni przy wydobywaniu helium-3, bardzo ważnego związku chemicznego, który umożliwia całym społecznościom przetrwanie na Marsie. Helldiverzy postrzegani są przez innych jako bohaterowie, którzy w kosmicznie wysokich temperaturach narażają swoje życie dla dobra innych. Pewnego dnia, na skutek splotu wydarzeń, żona Darrowa zostaje zamordowana jako przykład pokazujący konsekwencje nieposłuszeństwa wobec bezwzględnej władzy.

Trzeba tutaj wspomnieć, że mieszkańcy Marsa są podzieleni na kilka klas – każda z nich oznaczona została innym kolorem. Darrow należy do Czerwonych, jednej z najniższych warstw społecznych. U władzy natomiast znajdują się Złoci, najdoskonalsi w każdym calu. Tragiczna śmierć żony, podstęp wujka i niesprawiedliwość względem jego klanu doprowadza mężczyznę do kresu sił. Coraz poważniej zaczyna myśleć o zemście i buncie. Teraz nie ma już nic do stracenia, nikt go nie powstrzyma, więc dość szybko zgadza się poświęcić wszystko i zostać pionkiem w walce o sprawiedliwość.

Początek książki bardzo przypomina fabułę gry komputerowej Red Faction. Tutaj również mamy górnika pracującego w marsjańskiej kopalni, który jest traktowany jako niewolnik i wkrótce buntuje się przeciwko systemowi. Podobieństwo zdaje się być zbyt wielkie, żeby można było mówić o przypadku. Nie uważam jednak tego za minus książki, wręcz przeciwnie. Pierce Brown inspiruje się mnóstwem dzieł i tworzy z tej mieszanki coś swojego i unikatowego. Im bardziej rozwija się akcja, tym więcej można się doszukać porównań do innych dzieł. Najbardziej widoczne są wpływy Igrzysk Śmierci Suzanne Collins. Autor wręcz przejął od niej całą strukturę Głodowych Igrzysk i odpowiednio ją modyfikując zaadaptował na potrzeby swojej marsjańskiej opowieści.

Brown przyznaje, że na jego twórczość mocno wpłynęły dzieła Homera i George’a R.R. Martina. Olimp, greccy i rzymscy bogowie, krwawe potyczki, niespodziewane morderstwa – widać to już na pierwszy rzut oka. Mimo to jednak Brownowi do Martina zdecydowanie daleko, zarówno pod względem języka, jak i budowaniu napięcia, wzbudzaniu emocji i bawienia się uczuciami czytelnika, przy mordowaniu kolejnych jego ulubionych postaci. Autor cyklu Pieśń Lodu i Ognia jest zdecydowanie bardziej bezwzględny w swojej twórczości.

Trzeba jednak Brownowi przyznać niewiarygodną lekkość pióra i znakomite przedstawienie życia na Marsie. Buty grawitacyjne, slingi, specjalne skafandry, operacje, które zmieniają strukturę mięśni i kości – autor nie tylko obmyślił wszystko w najdrobniejszym szczególe, ale jeszcze opisał to tak fantastycznie, że ma się dość złudne wrażenie realizmu czy też prawdopodobieństwa powstania takiego społeczeństwa.

Na uwagę zasługuje także swego rodzaju brutalność, która w Złotej krwi jest wszechobecna. Autora nie zadowalają proste rozwiązania, prowadzi więc głównego bohatera drogą najtrudniejszą i najbardziej obfitującą w intrygi. Nie brakuje tutaj licznych rozlewów krwi, aktów brutalności, bezwzględności i odczłowieczenia. Brown wie, jak przykuć uwagę czytelnika i o ile stara się jak może, to nie zawsze w pełni mu się to udaje. Pojawiło się kilka momentów, w których zaczynałam myśleć o wszystkim innym, ale nie o fabule. Brakowało mi tutaj jakiegoś elementu zaczepienia, większego grania na emocjach i przede wszystkim humoru, którego w powieści raczej brak.

Z chęcią sięgnę po kolejny tom cyklu Red Rising. Ta historia ma w sobie jakiś potencjał. W końcu nie bez powodu Złota krew zdobyła nagrodę Goodreads za najlepszą powieść science-fiction 2014 roku. Lubicie powieści w stylu Collins, Dashnera czy Roth? W takim razie na pewno znajdziecie tutaj coś dla siebie. Polecam!

Złota krewKto walczy z potworami, sam musi stać się potworem.

Życie Czerwonych na Marsie nie jest łatwe. Zwłaszcza życie Helldiverów, którzy w kopalniach Marsa wydobywają cenne helium-3. Nigdy nie widzą słońca. Nie zawsze mają co jeść. Żyją krótko. Umierają młodo. I nie ma dla nich sprawiedliwości. Darrow Helldiver, Czerwony górnik, przez okrutne prawo Złotych władców traci żonę, a potem sam zostaje skazany na śmierć. Nie wie jeszcze, że to dopiero początek.
Czy słaby Czerwony zdoła skończyć szkołę bogów? Czy zdoła rozpalić zarzewie zagłady i obalić Złotą tyranię?

Cykl: Red Rising (#1 w serii)
Autor: Pierce Brown
Wydawnictwo: Drageus
Data wydania: 2015
Liczba stron: 428
ISBN: 9788364030253
Cena: 39,90 zł
Moja ocena: 5/6

Coachingu ciąg dalszy – krótki poradnik o snuciu intryg

Głowa do wynajęciaMaciej Bennewicz nie przestaje mnie zaskakiwać. O ile pierwsza część z cyklu Przerażające oddziaływania na odległość urzekły mnie swoją klimatycznością i prostotą przekazu, o tyle Głowa do wynajęcia zdaje się być odmienna i zachwycać zupełnie innymi cechami. Tutaj losy głównych bohaterów stają się jeszcze bardziej skomplikowane i zgodnie z opisem okładkowym ta część jest „mroczniejsza od pierwszej i jednocześnie bardziej refleksyjna”. 

Wydaje się, że autorowi nie straszny żaden gatunek literacki. Fantastyka? Kryminał? Political fiction? Stworzenie gatunkowej mozaiki jest nie lada wyczynem i wielu poległo już na tym polu. Bennewicz jednak posiada tę lekkość pióra i doskonałe wyczucie, które sprawia, że zabawa formą staje się jednocześnie świetną okazją do zaprezentowania światu swoich literackich możliwości.

Bardzo spodobało mi się wykorzystanie w powieści postaci tak rzadko używanych w literaturze. Mowa oczywiście o chupacabrach. Ich pojawienie się wiele do tekstu wnosi, sprawiając, że staje się on nie tylko świeży i oryginalny, ale także pozbawiony schematyczności i zachęcający do lektury. Kto chciałby po raz kolejny czytać o elfach, krasnoludach czy wampirach? Bennewicz wprowadza więc chupacabry, które świetnie uzupełniają obecność tricksterów Eszu i Anansi.

Kolejnym plusem książki jest jej realizm, a konkretnie ukryty realizm. Odniosłam dość mocne wrażenie, że autor wcale nie opisuje fantastycznego świata i wymyślonej historii. Zbyt wiele pojawia się zbiegów okoliczności, zbyt wiele nawiązań do realnych wydarzeń, a nawet poszczególnych osób, zwłaszcza tych udzielających się na scenie politycznej. Przez to czytelnik ma niezłą frajdę w czytaniu pomiędzy wierszami i zastanawianiu się nad prawdziwym sensem poszczególnych zdarzeń. W dodatku autor bardzo dobrze uchwycił obraz naszego społeczeństwa i zestawił nam ze sobą poszczególne jego obrazy, abyśmy mogli z tych obserwacji wyciągnąć coś, nad czym warto się zastanowić.

Niestety, o ile przymknęłam na to oko przy pierwszym tomie – Gra w kości – o tyle tutaj nie jestem już w stanie milczeć. W książce pojawia się za dużo błędów, które uważny korektor od razu by wychwycił. Mowa tu chociażby o zwykłych literówkach, które dość mocno zwracają uwagę czytelnika, dezorientując go i wybijając z czytelniczego transu.

Podsumowując, powieść Macieja Bennewicza jest doskonałą pozycją dla każdego, kto choć odrobinę interesuje się otaczającym go światem i prawami, które nim rządzą. Głowa do wynajęcia dostarczy Wam wielu tematów do refleksji, a fantastyczne przygody głównych bohaterów sprawią, że będziecie śledzić ich losy z zapartym tchem i nie odłożycie tej książki przez długie godziny. Polecam!

Cykl: Przerażające oddziaływania na odległość (#2 w serii)
Autor: Maciej Bennewicz
Wydawnictwo: Coach & Couch Autobus i Kanapa
ISBN: 978-8-3937-5244-7
Data wydania: 2015
Liczba stron: 324
Cena: 34,90 zł
Moja ocena: 5/6

Druga część jest mroczniejsza od pierwszej i jednocześnie bardziej refleksyjna. Postaci uwikłane są w coraz bardziej niebezpieczne intrygi, po omacku szukają wyjścia z labiryntu spisków.
Poznasz korupcję na szczytach władzy i magię karaibskich bóstw. Niektórzy bohaterowie życia publicznego mogą się wydać dziwnie znajomi.
Lubisz wątki kryminalne? Lubisz groteskę i satyrę? Lubisz realizm magiczny? Lubisz powieść historyczną?
Wszystko to i jeszcze więcej, jak w znakomitej potrawie, znajdziesz w Głowie do wynajęcia. Lekkie smaki dialogów mieszają się z wytrawnymi odcieniami akcji a to wszystko zrównoważone nutą refleksji.

6Trzecia i ostatnia część z serii „Przerażające oddziaływania na odległość”. Czarująca czarownica – przybywa. Jest w takim samym stopniu złowroga co zniewalająca! Strzeżcie się jej! W trzeciej części powieści Bennewicza, uznawanej już za kultową, czytelnik jest zaskakiwany niemniej niż w poprzednich. Tytuł cyklu: Przerażające oddziaływania na odległość – to cytat z Einsteina. Czym był tak przerażony? Fizyką kwantową, fizyką cudów. Autor w swojej powieści wprowadza nas w świat, w którym cuda nowej fizyki stały się rzeczywistością.