Dashner w krainie Poparzeńców

lek_na_smierc_IMAGE1_299916_12Na 2017 rok planowana jest premiera ekranizacji Leku na śmierć Jamesa Dashnera. Nie zamierzałam czekać tak długo, więc po pierwowzór sięgnęłam od razu. Po Próbach ognia nurtowało mnie wiele pytań, na które odpowiedź miałam nadzieję poznać już teraz. Czy się zawiodłam?

Tak.

James Dashner w ostatnim tomie trylogii dość skutecznie pozbył się, budowanego przez dwie poprzednie części, napięcia. Odpowiedzi na większość pytań uzyskujemy już niemal na samym początku książki. Jest to chyba największy błąd autora. Błąd, który nie został niezauważony, gdyż miałam wrażenie, że Dashner usilnie stara się go naprawić, próbując nieco „pobawić się” wydarzeniami i tworząc niezbyt ciekawe i z lekka przewidywalne zwroty akcji.

Im dalej w fabułę, tym więcej Poparzeńców.

Może w ten sposób autor stara się zatuszować inne mankamenty powieści? Gdy przewidywalna – pojawia się obraz pożywiającego się Poparzeńca, gdy nudna – zaczynają się ataki, a gdy mamy już ochotę odłożyć książkę na półkę – bam! – kolejne, mające nas zaskoczyć wydarzenie z Poparzeńcami. Od połowy książki ich ilość staje się przytłaczająca. Dlaczego? Przede wszystkim w żadnej z poprzednich części nie mieliśmy z nimi tyle do czynienia. Autor stara się te braki nadrobić, ale bądźmy szczerzy – co za dużo to niezdrowo.

Thomas – zagubiony nastolatek.

Wbrew pozorom jest to dość duży plus Leku na śmierć. Thomas jest nie tylko zagubiony, ale i przerażony. Nie zgrywa bohatera. Nie jest wszystkowiedzący, odważny i silny. Jest zwyczajnym nastolatkiem, którego zaczyna przerastać liczba tragedii i trudnych wyborów. Jest to niezwykle miła odmiana, która sprawia, że główny bohater serii wydaje się czytelnikom bliższy. To postać, która wreszcie została wykreowana realistycznie. Skończyła się brawura, zbytnia dojrzałość i odpowiedzialność za wszystkich. Thomas przeszedł metamorfozę, która utrzymuje się przez zdecydowaną większość książki. Jednak te chwile słabości i zwątpienia są niezaprzeczalnie jednym z największych atutów powieści.

Czym jest miłość w świecie opanowanym przez Pożogę?

Niczym. Dashner kompletnie rozwalił budowany z takim trudem wątek miłosny pomiędzy Thomasem, Teresą i Brendą. Nie można jednak powiedzieć, że nic się w tym względzie nie dzieje – wręcz przeciwnie, autor tak komplikuje tę relację, że mam wrażenie, iż w końcu sam się w niej pogubił i postanowił porzucić ten wątek. Może to i lepiej.

To nie jest zła książka.

Zdecydowanie nie. Ma jednak kilka minusów, które postanowiłam Wam przedstawić. Czy polecam? Nie. Myślę, że pierwsza część była najlepszą z całej serii, a każda kolejna jest tylko próbą przedłużenia tej historii na siłę. To powinna być jednotomowa opowieść, a nie rozwlekła trylogia z dwoma uzupełnieniami. Zawiodłam się.

 

lek_na_smierc_IMAGE1_299916_12Tytuł: Lek na śmierć
Cykl: Więzień labiryntu (#3 w serii)
Autor: James Dashner
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Data wydania: 2014
ISBN:  9788361386407
Liczba stron: 388
Cena: 37,90 zł
Ocena: 4,5/6

„Lek na śmierć” to ostatnia z serii „Więźnia Labiryntu” książka autorstwa Jamesa Dashnera. Seria ta wywołała prawdziwą eurofię wśród młodych miłośników fantastyki i skłoniła producentów do stworzenia jej filmowej adaptacji. Nic w tym dziwnego – cała seria porywa plastycznymi opisami oraz umiejętnie budowaną narracją. Bohaterem serii jest Thomas, który budzi się w windzie i wie tylko jedno: jak ma na imię. Po wyjściu z niej trafia do Strefy, będącej centralnym punktem wielkiego Labiryntu. Czy obecność innych osób, równie zdezorientowanych jak on, pomoże przy rozwiązaniu zagadki? W kolejnych częściach sagi Thomas musi stawić czoło znacznie poważniejszemu zagrożeniu…

Życie to niekończąca się wojna

kroniki_ellie_3_przyciagajac_burze_IMAGE1_289890_18Po latach w końcu udało mi się sięgnąć po ostatni tom trylogii Kroniki Ellie, będący zarazem ostatnią częścią przygód Ellie i jej przyjaciół, których mieliśmy okazję poznać w cyklu Jutro. Mając ogromne zaufanie do Johna Marsdena postanowiłam powierzyć mu swój czas i poświęcić wieczór na przeczytanie książki Przyciągając burze. Wrażenia?

John Marsden jest nauczycielem (a obecnie także dyrektorem założonej przez siebie szkoły). Jak sam przyznaje zaczął pisać książki, ponieważ uczniowie nie chcieli czytać. Wykształcenie Marsdena i doświadczenie w zakresie nauczania mają wyraźne odbicie w stylu oraz niewątpliwie mają ogromny wpływ na treści zawarte w powieści. Marsden doskonale wie jak powinien pisać, aby jego słowa przeczytane były z uwagą, zainteresowaniem i dozą refleksji. Oba cykle (Jutro oraz Kroniki Ellie) przekazują ważne treści za pomocą prostego języka. Nie są to jednak książki, po które młodzież może sięgnąć tylko dla zabicia czasu i rozrywki – lektury nie można zakończyć poprzez odstawienie powieści na półkę. Tutaj ważne są przemyślenia czytelnika, bo o tej historii się myśli, odnosi do siebie i własnych zachowań, wyciąga wnioski.

Przyciągając burze rozpoczyna dość dramatyczny opis. Zrozpaczona Ellie biega po swoim gospodarstwie w poszukiwaniu Gavina. Bez skutku. Jest pewna, że został porwany i ma to coś wspólnego z jej ostatnimi działaniami we współpracy z Wyzwoleniem. Mimo, iż od wojny minęło już sporo czasu i wszystko wydaje się powoli wracać do normy, życie Ellie nadal jest pełne strachu i niepokoju, a poszczególne wydarzenia zmuszają ją do podjęcia kolejnych walk z wrogiem. Pytanie brzmi: czy nastolatka jest w stanie poradzić sobie z okrutnym realizmem świata dorosłych?

Powieści Marsdena łączą w sobie dwa szczególne elementy – edukację i rozrywkę. Autor porusza wiele wątków, które mają skłonić młodego człowieka do refleksji i zrozumienia, że dorośli są czasem zmuszeni do podejmowania trudnych i niekoniecznie najlepszych decyzji. Pokazuje też, jak ważna jest ich obecność, co może być dość ważną lekcją, zwłaszcza w okresie nastoletniego buntu. Magia jednak zaczyna się w momencie, gdy te wszystkie istotne tematy zostaną ze sobą połączone poprzez talent pisarski Marsdena. Australijski pisarz jest mistrzem w budowaniu napięcia i tworzeniu zaskakujących zwrotów akcji. Mimo, iż wszystkie jego książki opierają się na podobnym schemacie, to jednak nie są ani trochę przewidywalne. Nie sposób nudzić się przy lekturze, a poszczególne wydarzenia chłonie się całym sobą, stając się częścią tej historii, czując się jej kolejnym bohaterem.

Zaskoczył mnie fakt, że Marsden wydaje się znakomicie znać ludzką psychikę. W tej części jest to najbardziej widoczne, ponieważ wydarzenia są najbardziej oddalone czasowo od tych z serii Jutro. Jest już po wojnie, jednak zachowania i reakcje organizmu wcale się nie zmieniły. Słuchanie instynktu, strategiczne myślenie, niepokój przy najmniejszym szeleście, którego nie powinno usłyszeć się w danym momencie – to zaledwie część elementów, które sprawiają, że wydarzenia opisane w książce wydają się czytelnikowi nie tylko prawdopodobne, ale i realistyczne. Wojna zmienia psychikę i sposób myślenia człowieka, a Marsden skutecznie prezentuje nam te zmiany.

Podsumowując, Przyciągając burze to świetna propozycja czytelnicza. Nie jest to zwyczajny bestseller, którego fabułę zapomina się od razu. Ta książka (ta seria) zostawia po sobie ślad – w formie myśli, obrazu wydarzenia, cytatu – nad tą powieścią warto się zastanowić. Polecam!

kroniki_ellie_3_przyciagajac_burze_IMAGE1_289890_18Tytuł: Przyciągając burze
Cykl:
Kroniki Ellie (#3 w serii)
Autor: John Marsden
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2013
ISBN: 9788324024285
Liczba stron: 336
Cena: 31,90 zł
Ocena: 5,5/6

“Przyciągając burze” to finałowa odsłona losów bohaterów bestsellerowej serii Jutro. Ellie i jej przyjaciół czeka ostateczna rozgrywka, w której stawka jest wyższa niż kiedykolwiek wcześniej. Czy ich przyjaźń przetrwa największą próbę? Czy Ellie najważniejszą bitwę będzie musiała stoczyć sama?

Książki Johna Marsdena to fenomen. Powieści z serii “Jutro” otrzymały kilkadziesiąt nagród w Australii, Stanach Zjednoczonych, Szwecji i Niemczech. W USA znalazły się na liście najlepszych książek dla młodzieży. W Polsce również stały się bestsellerami.

Leśna przygoda

pies-i-kot-w-lesnym-zakatku.1.1448553203Od najmłodszych lat uwielbiałam zwierzęta. Każda wycieczka do zoo była dla mnie podróżą do magicznego świata pełnego cudów. Opiekowałam się psami sąsiadów, oswajałam dzikie koty, karmiłam kaczki w parku – każde spotkanie ze zwierzakiem było dla mnie ogromnym źródłem radości. Elżbieta Pałasz stworzyła więc książkę, która – moim zdaniem – doskonale powinna przypaść do gustu młodym czytelnikom.

Pies i kot w leśnym zakątku to historia dwóch zwierzaków, które z dnia na dzień zostały bez dachu nad głową. Przemierzają las, natykając się po drodze na coraz ciekawsze postacie i przeżywając najrozmaitsze przygody.

Już na wstępie książka bardzo przypadła mi do gustu. Po powyższym opisie widać wyraźnie, że autorka stara się poruszać tematy trudne i ważne. Na przykładzie Burka i Perseusza pokazuje jak istotna jest troska o zwierzęta oraz metaforycznie o ludzi. Porzucenie, bezdomność, samotność – to zaledwie kilka tematów poruszonych w Psie i kocie… Jest to zdecydowanie ogromny plus książki. Jednocześnie autorka stara się nieco „mydlić dzieciom oczy” ukazując bezpańskość zwierząt jako idealny pretekst do przygody. Elżbieta Pałasz sugeruje im, że takie zwierzęta są w stanie sobie poradzić i ich los nie zawsze musi być tragiczny.

Bardzo spodobała mi się konstrukcja książki. Składa się ona z kilkunastu króciutkich rozdziałów, a każdy z nich jest jednocześnie pojedynczym, niejako odseparowanym od pozostałych, epizodem. To sprawia, że całość jest dynamiczna i ciekawa. Autorka skutecznie pozbyła się monotonności. Taka konstrukcja dodatkowo gwarantuje nam, że dziecko skupi się na czytanym lub słuchanym tekście. Niestety miejscami włączała się moja ciekawość. Miałam wrażenie, że część z tych rozdziałów jest urwana; chciałam poznać więcej szczegółów, np. historie z wypraw żubra z Dzikiego Boru. Moja dziecięca strona umysłu zdecydowanie buntowała się przeciwko takim zakończeniom. Nie musi być to jednak minus książki. Pies i kot w leśnym zakątku zachęca przede wszystkim do interakcji – dziecko może wdać się w dyskusję z rodzicem i razem mogą wymyślić tło każdej z historii.

Ponadto urzekły mnie ilustracje Elżbiety Jarząbek – są nie tylko przepełnione kolorami, ale doskonale komponują się z treścią książki. Sam język również zasługuje na chwilę uwagi. Elżbieta Pałasz używa wielu wykrzyknień i krótkich zdań. Pojawiają się bezpośrednie zwroty do czytelnika. Nie brakuje także wielu zagadek, piosenek i rymowanek. Jestem pewna, że dzieci nie będą się nudzić przy lekturze. Spodobało mi się także to, że autorka w niemal każdym rozdziale wprowadza nowego bohatera – każdy z nich jest zupełnie odmiennym charakterem. W dodatku postacie są pozbawione cech stereotypowych, stąd np. mamy do czynienia ze strachliwym wilkiem.

Podsumowując, Pies i kot w leśnym zakątku to świetna propozycja dla najmłodszych. W tej książce znajduje się wszystko to, co powinno dzieci zainteresować – ciekawe historie, humor i barwne ilustracje. Nie ma lepszego sposobu na pokazanie dzieciom potęgi przyjaźni, nauczenia troski o zwierzęta i zwrócenia uwagi na to, jak ważne jest pomaganie innym. Polecam!

pies-i-kot-w-lesnym-zakatku.1.1448553203Cykl: jednotomowa
Autor: Elżbieta Pałasz
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-7420-629-7
Liczba stron: 32
Cena: 24,90 zł
Ocena: 5/6 ♥

Kiedy bezdomny kot spotyka bezpańskiego psa – to może być początek wspaniałej przyjaźni.
Perseusz i Burek razem wyruszają w świat, gdzie czeka ich wiele przygód. Znajdują nawet przytulny dom, a raczej przytulną jaskinię, i zamieszkują w niej z nowymi przyjaciółmi: wilczkiem i lwem. W takim gronie można wszystko: uratować smoka, postraszyć łobuziaków czy upiec precelki.
Uwaga: podczas lektury prosimy nie drażnić złotej rybki! Nie ponosimy odpowiedzialności za ewentualne szkody.

Per aspera ad astra

redrising_t2_v03-310x484Przez cierpienie do gwiazd – to zdecydowanie hasło przewodnie drugiej części bestsellerowego cyklu Red Rising Pierce’a Browna. Trzymające w napięciu wydarzenia, krwawe opisy, wątki miłosne i trudne wybory – czym jeszcze zachwyca Najlepsza Książka Science-fiction 2015 roku?

Przede wszystkim Złoty Syn nie przypomina już Igrzysk Śmierci, co uważam za ogromny plus. Tym razem autor postawił na indywidualizm. Jego opowieść wyróżnia się z tłumu właśnie tym, że wydaje się być oryginalną, kreatywną i niepodrabialną historią. Tutaj każde wydarzenie budzi emocje, każda strona zaskakuje, a główni bohaterowie są dopracowani w najdrobniejszych detalach.

Darrow au Andromedus ma już 20 lat i nadal dąży do wykonania swej misji. Nie jest to jednak najłatwiejsze zadanie. Problemem staje się zaufanie, zwłaszcza gdy zdrada czai się na każdym kroku. Myśl o Eo dodaje mu jednak sił. Lecz, jak daleko może się posunąć Darrow, aby wykonać zadanie powierzone mu przez Synów Aresa? Ilu przyjaciół będzie musiało zginąć, by on mógł przeżyć?

Złoty syn jest dużo bardziej brutalny, okrutny i krwawy od poprzedniej części. Przejawia się to zarówno w postawach  głównych bohaterów, opisach poszczególnych wydarzeń, jak i samych wydarzeniach. Darrow przeszedł przemianę – nie jest już chłopcem, którego poznaliśmy w Złotej krwi, ale mężczyzną, który musi podejmować coraz to trudniejsze i bardzo często tragiczne w skutkach decyzje. Dźwiga na barkach ogromną odpowiedzialność i to właśnie ten ciężar wpływa na niego najbardziej. Autor bardzo dobrze przedstawił nam charakter i psychikę głównego bohatera. Tutaj nic nie dzieje się bez przyczyny – poznajemy wszystkie szczegóły dotyczące jego zachowań. Brown posługuje się tutaj strumieniem świadomości, co wydaje się być najlepszym sposobem na opowiedzenie historii Czerwonego.

Na uwagę zasługują też wątki dotyczące Szakala i Synów Aresa. Ponadto Brown bardzo sprawnie kreuje elementy romansu, posługując się klasycznym już motywem 2 + 1. Relacja Darrowa z Mustang i Victrą jest na tyle skomplikowana, że czytelnik ma niemałą frajdę w próbach rozszyfrowania jak potoczą się losy tej trójki. Muszę przyznać, że Brown jest mistrzem w intrygowaniu i wzbudzaniu ciekawości. Przy tej książce na pewno nie będziecie się nudzić, ale…

Jeśli nie przepadacie za scenami batalistycznymi, to niestety, ale nie macie tu czego szukać. Pierwszy tom był pod tym względem do przebrnięcia, jednak Złoty Syn jest wręcz przeładowany krwawym brutalizmem i drastycznością scen. Miejscami miałam wrażenie, że część z tych opisów była zbędna. Nie zmienia to jednak faktu, że nadają one powieści realizmu, a w konsekwencji także dynamizmu. Na kartach książki dzieje się tak wiele w tak krótkim czasie, że wszelkie próby odłożenia książki na półkę kończą się nieodłącznym wrażeniem wynurzania się z kompletnie odmiennego świata. Zupełnie jakbyśmy na czas lektury przenosili się dosłownie na inną planetę.

Podziwiam Browna za to, że tak skutecznie potrafi przykuć uwagę czytelnika. Pierwsza część stanowiła jedynie rozgrzewkę, druga obfituje w ciekawie poprowadzone wątki, zwroty akcji i nieprzewidywalne zachowania głównych bohaterów. Z niecierpliwością więc czekam na trzeci i ostatni zarazem tom cyklu.

redrising_t2_v03-310x484Cykl: Red Rising (#2 w serii)
Autor: Pierce Brown
Wydawnictwo: Drageus
Data wydania: 2015
ISBN: 9788364030680
Liczba stron: 512
Cena: 39,90 zł
Ocena: 5.5/6

Człowiek może stać się potworem, ale żaden potwór nie stanie się człowiekiem.  Darrow au Andromedus, sławny absolwent Instytutu Marsa, wspina się coraz wyżej po szczeblach kariery wśród Złotej Elity. Jego drogę znaczy krew nie tylko wrogów, lecz i przyjaciół. Jednak celem Darrowa nie jest awans i bogactwo. Młodzieniec wypełnia inną misję – próbuje osłabić Złotych tyranów od wewnątrz i obalić ich bezwzględne rządy nad ludzkością. Wydaje się, że jest już blisko osiągnięcia celu, gdy ponosi klęskę. Świat Złotych gardzi przegranymi i spycha ich na dno bez litości. Nie ma tu przyjaźni, lecz tylko sojusze – dawni bracia stają się wrogami, a śmiertelni wrogowie aliantami. Darrow boleśnie się o tym przekona. Czy uda mu się podnieść? Czy zdoła wypełnić swoją misję? Czy też stanie się potworem jak inni i polubi okrucieństwo, w którym nauczył się żyć?

Czy jesteś gotów, by podjąć grę wyłącznie dla czystego dreszczu nieokiełznanego pożądania?

large_Ksiega_wyzwan_Dasha_i_Lily-okl-2000David Levithan skradł moje serce powieścią Will Grayson, Will Grayson napisaną wspólnie z Johnem Greenem. Nic więc dziwnego, że postanowiłam jak najszybciej zapoznać się z jego innymi dziełami. Mimo, iż od świąt Bożego Narodzenia upłynęło już trochę czasu, to lektura Księgi wyzwań Dasha i Lily, napisana razem z Rachel Cohn, okazała się być doskonałym sposobem na przedłużenie magicznej i świątecznej atmosfery. 

Dash jest stałym bywalcem księgarni Strand. Pewnego dnia odnajduje w niej czerwony notes pełen wyzwań. Jego właścicielką jest Lily, która za namową brata postanawia podjąć grę i w ten sposób znaleźć swojego potencjalnego chłopaka. Dash jednak nie chce dostosować się do jej reguł – wymyśla więc własne wyzwania. Razem wypełniają kolejne zadania poznając się przy tym coraz bliżej.

Nie czytając noty od wydawcy od razu można rozpoznać style obu autorów. Rachel Cohn niejako wciela się w postać Lily, David Levithan natomiast przedstawia nam postać Dasha. Ciekawostką natomiast jest to, że podobnie jak główni bohaterowie wymieniali się wyzwaniami, tak Cohn i Levithan przesyłali sobie mejle z poszczególnymi rozdziałami, ani trochę ich wcześniej nie konsultując, bez żadnych planów dotyczących fabuły.

Rozdziały pisane z punktu widzenia Dasha wprost ociekają humorem i sarkazmem. Levithan świetnie wykreował tę postać, nadał jej wiele głębi i realizmu. Lily natomiast jest dość stereotypową outsiderką, którą rówieśnicy uważają za dziwaczkę, podczas gdy w rzeczywistości jest ona wrażliwą i mądrą dziewczyną. Historie obojga bohaterów są niezwykle ciekawe, czytelnik z pasją przerzuca strony, byleby jak najszybciej poznać ich dalsze losy. Z chęcią poznajemy ich przeszłość, z przyjemnością odkrywamy najdrobniejsze tajemnice.

Bardzo spodobał mi się pomysł stworzenia Księgi Wyzwań. Pomimo, iż miałam wrażenie, że skądś ten motyw już znam, to został on tak sprawnie i interesująco przedstawiony, że właściwie nie mam się do czego przyczepić. Poszczególne zadania są niezwykle kreatywne, a sami autorzy wykazali się dobrą znajomością literatury amerykańskiej. Oczywiście poszukiwaniom kolejnych wskazówek towarzyszy mnóstwo śmiesznych, nieprzewidzianych i czasem wręcz dziwnych sytuacji. Doskonale urozmaica to fabułę i sprawia, że lektura jest czystą przyjemnością i doskonałą zabawą.

Nie spodobał mi się tylko jeden moment w powieści. Mam na myśli wydarzenia, które w zamierzeniu autorów – a konkretnie Rachel Cohn – miały być budującym napięcie „koncertowym” zwrotem akcji. Odniosłam wrażenie, że zabieg ten nie do końca się udał. Cohn stworzyła sytuację, z której Levithan nie dał rady wyjść z podniesionym czołem. Miałam poczucie tego, że była to wpadka, którą później ciężko było autorom zatuszować. Z jednej strony ten „błąd” dużo wnosi do powieści, z drugiej jednak burzy to wrażenie ładu i porządku; wydaje się nie pasować do reszty tekstu.

Pomimo tego drobnego niedociągnięcia uważam, że autorzy wykonali kawał dobrej roboty. Książka jest lekka, łatwa i przyjemna – czyli taka, jaką literatura YA powinna być. Ponadto porusza wiele problemów bliskich nastolatkom, co nadaje jej niezwykłej wartości. Podsumowując, Księga Wyzwań Dasha i Lily to zdecydowanie pozycja warta przejrzenia. Nie tylko w święta Bożego Narodzenia 🙂

large_Ksiega_wyzwan_Dasha_i_Lily-okl-2000Cykl: Dash & Lily (#1 w serii)
Autor: Rachel Cohn, David Levithan
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 2015
ISBN: 9788380740013
Liczba stron: 312
Cena: 34,90 zł
Ocena: 5/6 ♥

„W środku znajdziesz wskazówki. Jeśli chcesz je poznać, przewróć stronę. Jeśli nie – proszę, odłóż notatnik na półkę”. Zainspirowana przez szczęśliwie zakochanego brata, szesnastoletnia Lily zostawia czerwony notatnik pełen wyzwań na ulubionej półce w swojej ulubionej księgarni. Notes czeka na odpowiedniego chłopaka, który odważy się podjąć grę. Ciekawski, ironiczny, lekko cyniczny Dash nie boi się zagadek – Księga Wyzwań staje się dla niego odskocznią od codzienności, której nieświadomie szukał.
Dash i Lily urządzają podchody na wielką skalę – szukają notesu (i siebie) po całym Manhattanie. Podczas gry zaczyna rodzić się uczucie. Tylko czy na żywo zrobią na sobie równie dobre wrażenie, co na papierze? To może okazać się największym wyzwaniem…

Premiery tygodnia (12.02.2016)

7716978.3Ekranizacja komiksu Marvela.
Wade Wilson, były agent służb specjalnych, zostaje poddany eksperymentowi. W jego wyniku nabywa moc samouzdrawiania. Znany jako Deadpool postanawia zacząć wymierzać sprawiedliwość.

Tytuł: Deadpool
Reżyseria: Tim Miller
Scenariusz: Rhett Reese, Paul Wernick
Gatunek: AkcjaSci-Fi
Produkcja: KanadaUSA
Premiera: 12 lutego 2016 (Polska), 5 lutego 2016 (świat)
Obsada: Ryan Reynolds, Morena Baccarin, Ed Skrein, T.J. Miller, Gina Carano
.
.
.
.
.
7713885.3Historia grupki znajomych – singli – którzy poszukują swojej drugiej połówki. Akcja toczy się w Nowym Jorku.

Tytuł: Jak to robią single
Reżyseria: Christian Ditter
Scenariusz: Marc Silverstein, Abby Kohn, Dana Fox
Gatunek: Dramat, Komedia, Romans
Produkcja: USA
Premiera: 12 lutego 2016 (Polska), 10 lutego 2016 (świat)
Obsada: Dakota Johnson, Rebel Wilson, Damon Wayans Jr., Leslie Mann, Alison Brie
.
.
.
.
.
.
7721968.3Historia architekta, który przeżywa kryzys. Odsuwa się od żony i syna, aby zastanowić się nad życiem i opanować wewnętrzne rozterki. Praca nad ważnym zleceniem sprawia, że poznaje atrakcyjnego historyka. Mężczyzn zaczyna łączyć uczucie.

Tytuł: Skala szarości
Reżyseria: Claudio Marcone
Scenariusz: Rodrigo Antonio Norero
Gatunek: Melodramat
Produkcja: Chile
Premiera: 12 lutego 2016 (Polska), 7 marca 2015 (świat)
Obsada: Francisco Celhay, Emilio Edwards, Daniela Ramírez, Matías Torres, Sergio Hernández
.
.
.
.
.
7723032.3Bracia bliźniacy spędzają wakacje w domku letnim. Ze szpitala wraca ich matka, jej twarz skrywają bandaże. Wkrótce chłopcy zaczynają podejrzewać, że kobieta nie jest tą, za którą się podaje. 

Tytuł: Widzę, widzę
Reżyseria: Severin Fiala, Veronika Franz
Scenariusz: Severin Fiala, Veronika Franz
Gatunek: Horror
Produkcja: Austria
Premiera: 12 lutego 2016 (Polska), 30 sierpnia 2014 (świat)
Obsada: Lukas Schwarz, Susanne Wuest, Elias Schwarz, Hans Escher, Elfriede Schatz
.
.
.

.

.
7724527.3Nagrodzony Pulitzerem pisarz przechodzi załamanie nerwowe. Jego żona zginęła w wypadku samochodowym i mężczyzna sam musi zająć się pięcioletnią córką. Opiekę nad dziewczynką wkrótce zaczyna sprawować jego najbliższa rodzina, gdyż pogrążony w żałobie mężczyzna nie jest w stanie się nią zająć. Po latach córka próbuje odbudować więź z ojcem.

Tytuł: Ojcowie i córki
Reżyseria: Gabriele Muccino
Scenariusz: Brad Desch
Gatunek: Dramat
Produkcja: USA, Włochy
Premiera: 12 lutego 2016 (Polska), 1 października 2015 (świat)
Obsada: Russell Crowe, Amanda Seyfried, Aaron Paul, Diane Kruger, Bruce Greenwood
.
.
.
.

.
7723416.3Wybitny filmowiec otrzymuje pieniądze od komunistycznego agenta. Ma wybrać się do Meksyku, aby nakręcić film.

Tytuł: Einstein w Meksyku
Reżyseria: Peter Greenaway
Scenariusz: Peter Greenaway
Gatunek: Romans
Produkcja: Belgia, Finlandia, Francja, Holandia, Meksyk
Premiera: 12 lutego 2016 (Polska),  11 lutego 2015 (świat)
Obsada: Elmer Bäck, Luis Alberti, Maya Zapata, Stelio Savante, Lisa Owen
.
.
.
.
.
.
.
.
7720256.3Historia dwóch braci mieszkających na odludziu. Są hodowcami rzadkiej odmiany islandzkich owiec i rywalizują ze sobą na tym polu. Komunikują się tylko za pomocą listów przynoszonych przez psa pasterskiego – nie rozmawiali ze sobą od 40 lat. Wkrótce spór między braćmi się zaostrza.

Tytuł: Barany. Islandzka opowieść
Reżyseria: Grímur Hákonarson
Scenariusz: Grímur Hákonarson
Gatunek: Dramat
Produkcja: Dania, Islandia, Norwegia, Polska
Premiera: 12 lutego 2016 (Polska), maj 2015 (świat)
Obsada: Sigurður Sigurjónsson, Theódór Júliusson, Charlotte Bøving, Sveinn Ólafur Gunnarsson, Jon Benonysson

Lakoniczność nie jest lepsza niż paplanina

drot-stworzony-z-nadziei,big,596828Parafrazując jeden z cytatów* znajdujących się w powieści Doroty Brzęk – Drot. Stworzony z nadziei postanowiłam zwrócić uwagę na jeden z podstawowych błędów, jakie popełniła autorka książki. Dorota Brzęk ma zaledwie 16 lat, jednak już w tak młodym wieku podjęła się trudnego wyzwania jakim jest napisanie własnej powieści fantastycznej. Niestety młodość autorki i jej brak doświadczenia są tym, co zabija Drota strona po stronie. Największym zarzutem jaki mam do autorki jest wymyślona przez nią historia. Kolejnym – sposób w jaki została ona przedstawiona czytelnikom.

Wiktoria Stan jest młodą matką, której życie niejednokrotnie dało w twarz – samobójstwo ojca na jej oczach, nienawiść matki, poniżający ją były. Z opisu zamieszczonego na okładce książki pojawia się pierwszy obraz głównej bohaterki. Kobieta po przejściach i w dodatku z dzieckiem – nie jest to typowa postać powieści fantastycznych. Autorka od razu zdobyła u mnie plus za oryginalność. Niestety opis opisem, a powieść zdaje się być czymś zupełnie innym. Okazuje się bowiem, że główna bohaterka nie ma w zasadzie charakteru. Choć może powinnam raczej powiedzieć, że wręcz przeciwnie – jej osobowość niezwykle mocno przypomina bohaterki takich powieści jak ZmierzchSzeptem czy Ever. To nie jest kobieta skrzywdzona życiem tylko nastolatka naiwnie poszukująca sensu swego istnienia, bogactwa i luksusu.

Wiktoria musi podjąć decyzję, kim chce być i czy jest gotowa, aby poznać zupełnie nowy świat. Po przeczytaniu całej powieści nie byłam w stanie określić, kiedy dokładnie nadszedł ten moment decydowania o swojej przyszłości. Mam wrażenie, że główna bohaterka dryfuje przez swoje życie pozwalając innym podejmować za nią decyzje. Znowu się zawiodłam. Jednak nie byłam w stanie do końca przekreślić tej postaci. Wiktoria bywa zabawna, zagubiona i nieodpowiedzialna. Jest niezwykle emocjonalna i troszczy się o swoich bliskich. W niektórych momentach autorce udało się nadać jej odrobiny realizmu, co powoduje, że w tych kilku procentach jesteśmy w stanie się z nią utożsamić.

Odkąd przeczytałam tytuł powieści, zaczęłam się zastanawiać: kim jest tytułowy drot? Okazuje się, że w zasadzie nikim ważnym i nikim nowym. Stworzona przez Alyson Noël postać nieśmiertelnego to dokładne odzwierciedlenie drota – szybki, silny i oczywiście nieśmiertelny. Dodajmy do tego opisu kilka wampirzych umiejętności (obecnych w książkach K. i P.C.Cast, K.Sparks czy też J.R.Ward) i mamy idealną postać drota. Podobne wpływy literatury młodzieżowej są widoczne także w pozostałych częściach książki. Nie bez powodu porównałam główną bohaterkę do Belli czy Nory.

Sama forma również budzi moje zastrzeżenia. Przede wszystkim autorka w swoich opisach jest zbyt lakoniczna. Nie jest to, przeciwnie do jej przekonań, dobry zabieg. Mam ogromne poczucie niedosytu. Akcja jest żywa, dynamiczna, ale ma się wrażenie, że mknie niczym pociąg, który nie zatrzymuje się na żadnej stacji. Zupełnie jakbyśmy biegli w maratonie, ale nie mogli złapać tchu. Oczywiście Dorota Brzęk próbuje trochę spowolnić akcję, jednak niespecjalnie jej się to udaje. Opisy, które w zamierzeniu miały być statyczne pisane są w sposób dynamiczny (krótkie zdania, szybkie zarysowanie przestrzeni, szkice). W pewnym momencie główna bohaterka zaczęła czytać swojej córeczce bajkę, ale czytelnik nie ma szansy dowiedzieć się o czym była – od razu pojawia się kolejna czynność, akcja mknie dalej. Efekt takich zachowań mógł być tylko jeden – zupełnie nie obchodził mnie los głównej bohaterki, a co za tym idzie sama powieść była dla mnie niemałym wyzwaniem. Bardzo ciężko czytać książkę napisaną w ten sposób i przynajmniej udawać, że jest ona interesująca.

Ostatni zarzut mam do samego wydawnictwa, a konkretnie do grafików i korektorów pracujących nad Drotem. Po pierwsze okładka – z lupą trzeba się doszukiwać na niej nazwiska autorki. Po drugie błędy, błędy i jeszcze raz błędy. Rozumiem, że nie zawsze można wszystko poprawić. Wiem, że nawet najlepszy korektor czasem czegoś nie zauważy, a wszelkie literówki często się zdarzają. Jednak, gdy widzę takie zdanie, jak to poniżej (powtórzenia, omijanie liter) – to tracę cierpliwość i wszelkie pokłady optymizmu. Ta powieść nie powinna zostać wydana! Przynajmniej nie w takim stanie.

20160114_085825

Na zakończenie – w tej powieści pojawia się kilka ciekawych rozwiązań. Mam jednak wrażenie, że książka została wydana zbyt wcześnie. W momencie gdy czytam fragmenty o wolności (cytat poniżej), które wydają się być kreowane na rozważania filozoficzne, to nie potrafię się zmusić do tego, żeby autorce uwierzyć. Problem wolności czy samotnego macierzyństwa opowiadane słowami szesnastolatki, która usilnie stara się mnie przekonać, że wie o czym mówi, to nie jest coś, w co łatwo mi uwierzyć. Aforyzmy, sentencje i myśli charakterem przypominające powieści Paula Coelho występują w tej powieści bardzo często. Nie sądzę jednak, aby były one tu potrzebne – odbierają powieści tej minimalnej dozy autentyczności. Myślę, że Drot. Stworzony z nadziei to powieść, która powinna pozostać na dnie szuflady. Zdecydowanie nie polecam!

Wolność docenia się dopiero wtedy, gdy się ją straci. Gdy człowiek czuje oddech niewoli na plecach, żyje inaczej, potrafi przeżywać każdą chwilę mocniej, dokładniej. Dopiero bez wolności tak naprawdę zaczyna rozumieć się życie. Wolności nie da się kupić, nawet za miliardy; nie da się jej nabyć ani pozyskać. Wolność trzeba mieć w sobie i w nią wierzyć, inaczej nigdy nie nadejdzie… Jest pięć żelaznych kłódek, których żaden pieniądz nie otworzy: miłość, przyjaźń, wolność, nadzieja i życie… Wolność jest jednym z podstawowych przedmiotów na studiach życia. Nie da się nie przystąpić do jej egzaminu, nie można nie chodzić na wykłady, nie powinno się jej lekceważyć. Nigdy. – Dorota Brzęk (fragment powieści)

*oryginalny cytat: Lakoniczność jest lepsza niż paplanina

drot-stworzony-z-nadziei,big,596828Autor: Dorota Brzęk
Cykl: jednotomowa
Wydawnictwo: Novae Res
ISBN: 978-83-7942-885-4
Data wydania: 2015
Liczba stron: 288
Cena: 32 zł
Moja ocena: 2/6

Wiktoria Stan jest młodą matką, której życie niejednokrotnie dało w twarz – samobójstwo ojca na jej oczach, nienawiść matki, poniżający ją były. Nic tylko skoczyć z okna. Jednak dziewczyna się nie poddaje. Każdy dzień jest dla niej heroiczną walką.

Wszystko się zmienia, kiedy Wiktoria ginie pod kołami samochodu. Tonie w ciemności. Otwiera oczy na słonecznej łące i widzi… cień. Alfę i Omegę. Boga, który daje jej drugą szansę. Dziewczyna budzi się z powrotem wśród żywych, ale nie jest już człowiekiem, tylko drotem… Szybszą, silniejszą, piękniejszą i bystrzejszą wersją dawnej siebie. Kiedy w szpitalu zjawia się tajemniczy Mark, Wiktoria musi podjąć decyzję, kim chce być i czy jest gotowa, aby poznać zupełnie nowy świat.