#2 – Chupacabra

Chupacabra 2Chupacabra jest bohaterem współczesnych legend. Zaledwie dwadzieścia pięć lat temu pojawiły się pierwsze doniesienia o jej obecności. Od tamtego czasu regularnie pojawia się w różnych miejscach obu Ameryk. Najchętniej pokazuje się w okolicach zamieszkałych przez latynoamerykanów (ich kozy są najsmaczniejsze).

 

Wygląd
Chupacabra nie lubi pojawiać się w takiej samej formie. Tak jak ludzie zmieniają ubrania, tak ona (albo on) uwielbia zmieniać postać. Ma jednak kilka ulubionych form. Pierwszą z nich jest bezwłosy pies z wielkimi oczodołami, kłami i pazurami. Drugą natomiast postać kosmity – poruszającego się na dwóch łapach stworzenia z kolcami na grzbiecie. Nie ważne jednak jaką formę przybierze, na pewno rozpoznacie ją po charakterystycznym piszczeniu i syczeniu. Spotkaniu z chupacabrą mogą towarzyszyć nudności – wszystko przez jej wielkie, czerwone oczy. W dodatku bądźcie pewni, że tuż przed jej atakiem zobaczycie dziwne znaki na niebie.

Czytaj dalej „#2 – Chupacabra”

Zwłoki w zoo – czyli kolejna odsłona pracy teamu Bodenstein & Kirchhoff

Przyjaciele po gróbKryminalna seria Nele Neuhaus to dla mnie kompletna zagadka. Nie dość, że lekturę serii rozpoczęłam od siódmego tomu, to jeszcze po dokładnym sprawdzeniu okazało się, iż pierwszy tom nigdy nie był wydany w Polsce. Gdy szok i niedowierzanie powoli ustępowały miejsca akceptacji, postanowiłam mimo wszystko spróbować poznać kolejne tomy, nawet jeśli sam początek (który w Przyjaciołach po grób jest bardzo często wspominany) pozostaje dla mnie nieznany, przynajmniej do momentu, aż będę w stanie przeczytać oryginalną, niemiecką wersję.
.
Bodenstein i Kirchhoff są policjantami kryminalnymi. Pewnego dnia w pobliskim ogrodzie zoologicznym, na wybiegu dla zwierząt, zostaje odnaleziony kawałek ludzkiego ciała. Dokładne oględziny miejsca ujawniają kolejne fragmenty, a wszystko wskazuje na to, że zwłoki zostały dostarczone do zoo razem z paszą dla zwierząt. Gdy policjanci podejmują trop, powoli staje się jasne, że mają do czynienia z morderstwem. . .

.
Nele Neuhaus urzekła mnie po raz kolejny doskonałą umiejętnością prowadzenia skomplikowanych i zawiłych wątków. W pewnym momencie zastanawiałam się czy fabułę można jeszcze bardziej utrudnić i bam! – następne zaskakujące okoliczności. Nie martwcie się, nie oznacza to bynajmniej, że książka jest niezrozumiała, wręcz przeciwnie – autorka stara się jak najlepiej wytłumaczyć czytelnikowi, co się dzieje. Stara się również pisać realistycznie mimo użycia wielu nieprzewidywalnych wydarzeń.
.
.

Czytaj dalej „Zwłoki w zoo – czyli kolejna odsłona pracy teamu Bodenstein & Kirchhoff”

Koniec podchodów – fantastyka na wolności

Taniec ze smokami 1Pewnego pięknego dnia postanowiłam, że przestanę oglądać serial Gra o Tron, aby w pełni skupić się na czytaniu i zapoznawać się z losami poszczególnych bohaterów za pośrednictwem papieru. Trudno się więc dziwić, że Taniec ze smokami trafił w moje ręce kilka tygodni później. Wprost nie mogłam się doczekać, musiałam wiedzieć, co wydarzy się w kolejnych częściach cyklu. 
 .
.

Uwielbiam Martina. Podziwiam go za to jak wiele trudu musi włożyć w stworzenie każdego rozdziału, podziwiam go za to, że nie gubi się wśród morza rodów i bohaterów drugoplanowych, podziwiam go za to, że mimo natłoku różnych wątków potrafi doskonale poradzić sobie ze stworzeniem, ciekawej i interesującej dla czytelnika historii. To ciężka, rzemieślnicza praca, której efektem są powieści doskonałe w każdym, nawet najmniejszym, szczególe. To historie kradnące nam czas, nie pozwalające nam ich opuścić, nakazujące dalsze ich zgłębianie. Tańca ze smokami nie sposób odłożyć na półkę.

Z tomu na tom mam wrażenie, że historia staje się coraz bardziej fantastyczna i przede wszystkim coraz ciekawsza. O ile miałam problem z niektórymi tomami, a mianowicie z „wpadnięciem w rytm”, o tyle tutaj, po raz pierwszy od Starcia królów, ten problem nie wystąpił. Akcja jest zaskakująca i pełna zwrotów od początku do samego końca pierwszej części Tańca… Jest to również jedyny z tomów, w którym tak często pojawiają się stwory fantastyczne i magiczne sytuacje. Wreszcie poczułam, że czytam fantastykę, a nie książkę pseudohistoryczną.

Czytaj dalej „Koniec podchodów – fantastyka na wolności”